Ostatnio ktoś mi napisał, że podobno Duch Święty mówi, że mam otworzyć „warzywniak ewangelizacyjny” 🙂 … nic o tym nie wiem póki co, ale piszę o tym żeby podzielić się świadectwem uzdrowienia Pani Wandy właścicielki warzywniaka, do którego regularnie chodzę.
Jakiś czas temu miałam przekonanie, że mam pani Wandzie wręczyć Biblię, bo weszłam na tematy Boga i kościoła i próbowałam wytłumaczyć, że w Biblii jednak jest prawda, a że Pani Wanda mówi, że jej dziadek też czytał Biblię to i ona chętnie weźmie… tak też się stało.
Biblia zamieszkała u Wandy, czy została otworzona nie wiem, nie pytam.
Do tematu nie wracałam przez kilka miesięcy, aż wczoraj wchodzę po truskawki i inne dobra dla ciała, a tu Pani w bólu głowy, takim, że ledwo mówi, ledwo widzi i żyć nie chce… pytam czy ma migreny mówi, że nie wie, ale ból nie daje jej spokoju od świtu i się nasila…jest straszny; nie myślałam całe szczęście zbyt wiele, chyba nawet nie zdążyłam jak już pytam, czy chce żebym się za nią pomodliła ?
Słyszę „tak” !
Pani Wanda jak przystało na odpowiedzialną właścicielkę liczy moje zakupy, nabija na kasę, ledwo stoi i widzi, a ja kładę ręce zza lady na jej głowę i mówię co tylko mi do głowy przychodzi.. dziękuje Bogu za Wandę, opowiadam że Jezus za nią umarł, że żyje, że leczy, że zbawia, że… bólu masz teraz opuścić Wandę i że ogłaszam uzdrowienie w całym ciele, od stóp do głów, Wanda ma być zdrowa ! nie myślę przy tym całe szczęście, bo ten proces mi nie sprzyja
w czynieniu tego, co Bóg chce. Przeleciała tylko myśl, „czy ja na pewno wierzę w to co robię” ? odpowiedź jak błyskawica: „nie” !.
Po chwili odetchnęłam z ulgą, bo to nie JA robię tylko ON ! CHWAŁA PANU.
Wanda policzyła zakupy, mi ręce drętwiały i uznałam że już nie wiem co mówić, czas zdjąć ręce i spytać… chciałam jednak trzymać te ręce by tą chwilę odwlec … chwila prawdy… i pada pytanie: „I jak Pani Wando” ? czekam…
Wanda… odwróciła się do tyłu, pomyślała, mówi: „NIE BOLI ! no troszkę może ćmi, ale jest dużo lepiej”. Patrzy na mnie mówi, no tak „ja też w to wierzę”!
Ja staram się ukryć zdziwienie i mówię Chwała Bogu !
Weszła do sklepu kolejna klientka i stanęła za mną jak się modliłam, pomyślałam że może jeszcze poprawię, bo co jak „ćmi” to może jednak za mało się modliłam… jednak stwierdzam, że kobieta się spieszy więc nie będę już „poprawiać”.
Wanda dziękuje, ja wychodzę i nie myślę.. tylko dziękuje.
W drzwiach mówię Pani Wandzie, gdyby jednak bolało niech dzwoni, będziemy się dalej modlić.
Dzisiaj wracając ze szkoły syna znowu podjeżdżam pod warzywniak, bo całą drogę miałam myśli czy by nie zrobić młodej kapusty. Skąd te myśli, nie miałam przekonania, bo jakoś dałam radę do tej pory bez tego warzywa
więc po co mi ta kapusta ?
Ale zatrzymałam się, może dam się przekonać… idę do warzywniaka, widzę ogromne brzydkie stare młode kapusty i wiem że nie chcę kapusty ! ale jest ! WANDA
Ona rzadko sama tam bywa, bo zwykle ma pracownice, a ona sama od święta obsługuje. Wchodzę i zagaduję… I jak Pani Wando ? Jak głowa ?
Ona mówi: „no przestała boleć, jeszcze trochę ćmiła, ale przestała w ogóle”!!!! Chce mi się wyć ze szczęścia i skakać po sklepie, ale opanowuje się jednak i mówię ze stoickim spokojem, że chciałabym czosnek
no i może jeszcze wezmę pierś z kurczaka, choć mam ją w lodówce.
Wanda mówi: „no ja nie wierzyłam, ale naprawdę przestała mnie boleć” i faktycznie dziś po Wandzie ani śladu bólu czy cierpienia nie widać, włos uczesany, paznokieć zrobiony, bladość znikła… po czym Pani Wanda jednak stwierdza, że ona w to jednak wierzy, trochę nie wierzy, trochę wierzy, ale głowa NIE BOLI !
Mówię, w Boga trzeba wierzyć… wierzę że c.d. nastąpi, bo dzieło ewangelizacji nie skończone… jednak ja całą sobą wiem, że mam nie naciskać bo Bóg ma tu swoje plany.
I tak właśnie wypełniła się „proroctwo” o ewangelizacyjnym warzywniaku, bo ten warzywniak to „perełka” osiedla i punkt zborny wszystkich osiedlowych pań i panów chcących wymieniać się interesującymi informacjami o życiu, diecie i sąsiadach.
Pani Wanda chce tu nadmienić, ma taki dar dawania zakupów z odroczoną płatnością, z czego korzystają liczni a tym samym Pani Wanda ma obłożenie jak w hipermarkecie.
Chwała Panu za to, że to nie ja lecz ON czyni co chce przeze mnie. Dziękuję, że mogę wzrastać w wierze i posłuszeństwie, nawet myśląc że idę po kapustę.
Początki są naprawdę trudne, ale kiedyś w końcu trzeba zacząć…
Warto !
Niech te słowa zachęty będą dla innych przykładem, że możemy odpocząć i przestać się spinać, bo to zupełnie nie nasze dzieło. Wystarczy być i podążać za tym co się w nas pojawia, o ile nie przynosi szkody i zniszczenia innym.
Zdjęcie pokazuje jak moja cielesność dzisiaj wzięła górę i postanowiłam uszczuplić zasoby parkowe i te kilka gałązek pojechało ze mną do Wandy… a nawet dalej…
Dobrego dnia Kochani powołani ! ![]()




