Autor

Wyrwana suwerennie przez Boga z ciemności
okultyzmu | new age | ezoteryki | spirytyzmu
z bycia porzuconą sierotą,
choć mającą fizycznie ojca i matkę;
z bycia złą i zepsutą,
zbuntowaną i samowystarczalną,
bez przynależności i tożsamości,
bez radości i nadziei,
bez świadomości dobra i zła

……

Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziele świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna, w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów. Kol 1:12-14


🩸Zbawiona & Narodzona na nowo dzięki suwerennemu działaniu Boga
– Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego. 
Dzisiaj biblijnie wierząca chrześcijanka (bez religii i denominacji)

w Jego służbie Miłości i Prawdy
dla wszystkich których On ukochał, a w szczególności dla tzw. „czarnych owiec”,
które nie znajdują dla siebie miejsca w mainstreamowych kościołach, a szukają Boga i On szuka ich.

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.

Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca. Łk 15:1-10

……

Całe życie czułam się „czarną owcą”, wszystko w moim życiu było „nie tak”. Wszystko czego dotknęłam przynosiło katastrofę, a to, co próbowałam sobie ułożyć lub rozpocząć zamieniało się w popiół i ulegało destrukcji. Trauma za traumą, rozpacz i poczucie osamotnienia, odrzucenia i bycia zepsutą stało się moją tożsamością i przyczyną cierpienia. Tożsamość oparta na wstydzie wrosła we mnie tak głęboko, że jedynie Bóg jest w stanie dokonać tej przemiany z ofiary w zwycięzcę. Jest to ciągły proces i jednocześnie moje powołanie do służby innym.

Przetrwanie było moją codziennością. Aż do dnia…. kiedy poznałam Jego ! choć wróg mocno się stara utrzymać mnie w tym stanie, a szczególnie mocno odkąd poznałam Boga, to jednak „Ten który jest we mnie jest większy od tego, który jest w świecie !” (1 list Jana 4:4)

Walka o tożsamość jest największą batalią mojego życia. Walka o to kim jestem prawdziwie, a kim wróg chce żebym była. Walka o prawdę i wiarę toczy się w życiu każdego z nas. I właśnie to, o co toczy się ta walka jest największym darem Boga do naszego życia.

Od momentu poczęcia moje życie było zagrożone, jednak Ten, który mi je dał – Bóg Ojciec – zdecydował, że się urodziłam, że wciąż tu jestem i to On trzyma moje życie w swoich rękach i On decyduje o Jego zakończeniu.

Kiedyś myślałam, że moje życie jest moją własnością, że mogę sobie wszystko sama ponaprawiać i kiedyś w końcu wszystko stanie się piękne. Doświadczę miłości, pokoju, radości i akceptacji. Jednak ja w swojej naiwności oczekiwałam tego od ludzi, miłości od drugiego człowieka… tymczasem wszystko to, czego szukałam w tym świecie, a nawet dużo więcej, czego w ogóle nawet bym nie była w stanie sobie wyobrazić, było mi dane doświadczyć w wieku 47 lat, nie od człowieka, lecz od samego Boga, który zdecydował mi się to wszystko dać, objawić i obdarować Sobą. Trudno to ująć w słowa…

I tak, w 2016 roku zaczęło się moje NOWE ŻYCIE w tożsamości umiłowanej córki, moja podróż życia w Bogiem, ale i z wrogiem, który teraz już otwarcie i wprost postanowił mnie zniszczyć do końca, tak jak próbował to zrobić od dzieciństwa.

Teraz jednak nie walczę już sama ! ta walka jest już wygrana, choć wciąż się toczy.
Oręż moja nie jest cielesna, lecz duchowa. (2 Kor 10:3-5)

Nie walczę już z ciałem i krwią (człowiekiem) lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach mniebieskiecj. (Ef 6:12)

Miłuję cię, PANIE, mocy moja.
PAN ostoją moją, moją ucieczką, moim wybawicielem.
Bóg moim pomożeniem, w Nim moja nadzieja, On osłania mnie tarczą. On rogiem mojego ocalenia, On moim schronieniem.
Wezwę PANA, który jest godny chwały, a będę wybawiony od moich wrogów.
Ps 18:1-3

God’s masterpiece in progress | Arcydzieło Boga w trakcie powstawania

Jesteśmy bowiem Jego dziełem [Jego własnym arcydziełem, dziełem sztuki], stworzeni w Chrystusie Jezusie [odrodzeni z góry – duchowo przemienieni, odnowieni, gotowi do działania] do dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował [dla nas] [wyznaczając nam ścieżki, które On sam wytyczył], abyśmy po nich kroczyli [prowadząc dobre życie, które On dla nas zaplanował i przygotował].
Ef 2:10 Amplifed Bible

Sylwia

Spread the love