niby nic a jednak…
Dzisiaj pierwszy raz od wielu lat nie prowadziłam sama samochodu. Pozwoliłam się zawieść Uber, trudno było nie prowadzić Ubera
ale postanowiłam odpuścić nawet trasę „niemoją”. Wyszłam załatwić sprawę ! i byłam sama… Ciało się jednak przyzwyczaja, poczucie zagubienia próbowało się przebić, ale postanowiłam rozmyślać o Bogu.
Pojechałam do centrum miasta Warszawa (zaledwie jedną dzielnicę dalej), w którym mieszkam od urodzenia i dziś moim oczom ukazał się inny świat !
Nie poznałam ulic, po których kiedyś chodziłam. Chmielna, Bracka nie do poznania.
Nie widziałam tylu ludzi na raz od wielu lat. I prawie popłakałam się ze wzruszenia, bo z jedynej strony miałam jakiś smutek, że czuję się jakbym wyszła z więzienia, a z drugiej strony przyszła świadomość, że jestem zupełnie kimś innym niż byłam kiedy chodziłam kiedyś po tych ulicach. To tak jakby rzeczywistość mówiła: zobacz dostosowałam się do twojej nowej ciebie !
Bardzo dziwne uczucie.
Być w tym, co niby znasz ze starego życia, a jednak zupełnie inaczej. Witryny nowe, ulice nowe, wszędzie jedzenie, zapachy, smaki… zmysły i nic mnie nie ciekawiło, bo próbowałam odnaleźć siebie w środku, w tych nowych warunkach. Jedyne co mnie przyciągnęło to pluszowe misie i hand-made bo to wybiło się z całej alei kawiarni, restauracji, kafejek i gwaru.
Zdałam sobie sprawę jak mocno już tu nie należę i jak w ogóle nie chce należeć.
Doszłam do Foksal, bo tam tylko mógł mnie odebrać z powrotem Uber i w gwarze gadających głów, pośród zapachu piwa i krewetek… spojrzałam w niebo i powiedziałam jak przybysz z kosmosu: „Boże ja tu nie należę”.
Nie minęła sekunda, aż tu widzę wychodzącą zza rogu pastor Agatę Cerońską… przyglądam się i upewniam czy to na pewno ona… no ona, choć nie spotkałam jej nigdy na żywo… przeszła pewna siebie obok mnie…
a minutę później, za moimi plecami na Nowym Świecie, ktoś zaczyna mówić do mikrofonu i zaczyna głosić Ewangelię… słyszę Słowo ! że nie trzeba żadnych uczynków i zbawienie jest z łaski… I poczułam rozlewający się pokój i radość, że nie jestem sama
i chyba jednak Bóg ma inne zdanie.. może jednak NALEŻĘ a On mi pokazał że są ze mną inni !
Siedząc obok dwóch młodych mężczyzn przez chwilę walczyłam z niesłyszeniem „przerywników” co drugie słowo i prosiłam Boga bym nie osądzała i by mi to po prostu nie przeszkadzało, bym była w duchu, bo Jezus kocha ich tak samo jak i mnie.
I ja kiedyś przy tych stolikach siedziałam piłam tequile i paliłam fajek za fajkiem.
Nie wyrwałam się całe szczęście do głoszenia Dobrej Nowiny, bo jakiś brat już robił to za mnie przez megafon !
Oddałam w duchu Bogu chwałę. I zrozumiałam, ze Duch Święty jest zawsze ze mną, a w tym świecie nie jestem sama bo są bracia i siostry, a przede wszystkim ON jest zawsze i dosłownie mnie eskortuje przez ten świat, niby w starym ale zupełnie na nowo !
NIc nie wskazywało że takie proste wyjście będzie kolejnym świadectwem mojej drogi z Bogiem za co jestem ogromnie wdzięczna. Dziś nastąpił jakiś przełom. Czuję całą sobą, że wchodzimy dalej.. gdzieś gdzie tylko On wie jak mnie poprowadzić.. czekam




